Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rodzic - nauczyciel. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rodzic - nauczyciel. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 29 maja 2012

ED w Polsce: edukacja domowa z podróżowaniem.

W dzisiejszym poście chcę przybliżyć czytelnikom postać pani Anny Janickiej-Galant. Jej doświadczenia w pracy z synem Przemkiem są żywym dowodem na to, jak wiele można zdziałać z edukacją domową już dziś, w naszym kraju, osiągając znakomite efekty. 

http://edukacjadomowa.monomit.pl/o-nas/anna-janicka-galant
Z wywiadów i współtworzonej przez nią strony internetowej wyłania się obraz osoby całkowicie spełniającej się w realizowaniu założeń ED. Najciekawszą częścią tej opowieści jest to, że w trakcie nauki matka i syn podróżują razem, poznając najpierw historię, geografię, trasy wędrówek, a następnie adaptując wiedzę do codziennych zadań. Wspólnie odwiedzili min. Włochy, Ukrainę, Grecję, Turcję i Gruzję. Zazwyczaj podróżują... autostopem. To zaskakujące nie tylko ze względu na nieszablonowe formy nauczania, ale i na osobę samego dziecka: Przemek urodził się z lewostronnym niedowładem i uszkodzeniem mózgu w wyniku długotrwałego niedotlenienia przy porodzie. Dzięki wytrwałej pracy matki chłopiec w okresie przedszkolnym, mimo zrozumiałych ograniczeń i dolegliwości, nabywał wiedzę i umiejętności zazwyczaj niedostępne dla dzieci w jego wieku. Uczył się czytania metodą Domana. W okresie szkoły podstawowej teoretycznie chodził do szkoły publicznej, jednak znaczna część edukacji nadal polegała na uczeniu się w domu. Chłopiec kończył podstawówkę ze średnią 5,8 jako "chyba najrzadziej bywające dziecko w szkole". Wtedy też jego matka zetknęła się z opisywaną w poprzednim poście książką Marka Budajczaka „Edukacja domowa”. Zaczęła praktykować naukę w dwóch modułach: domowym i w podróży. O całej tej niekończącej się przygodzie możemy dowiedzieć się więcej ze wspominanej wcześniej strony internetowej (edukacjadomowa.monomit.pl), gdzie odnajdziemy książkę o podróżach z synem oraz z wywiadów. Szczególnie polecam ten. Obecnie Przemek ma 19 lat.

czwartek, 17 maja 2012

Prawdziwa historia. Pozytywne przykłady zmagań z edukacją domową.

Wracamy po krótkiej przerwie spowodowanej... zamrożeniem konta Google. Czyżby kolejny skutek uboczny umierającego obecnie portalu Google+ ? Powracamy jednak z nowymi siłami, prezentując ciekawe przykłady poczynań z edukacją domową. Zacznijmy od pięknej historii.

Prawdziwa historia

Opowiem wam prawdziwą historię. Był pewien chłopiec o imieniu Eric. Jego ojciec był żonglerem i brał chłopca ze sobą na występy w całych Stanach Zjednoczonych. Kiedy jego ojciec występował, Eric zajmował się składaniem origami. Składał coraz bardziej skomplikowane konstrukcje, a czasem tylko rozrysowywał je na kartce papieru, gdy nie miał wystarczającej ilości papieru, by je złożyć. Jego ojciec dostrzegł w jego konstrukcjach koncepcje matematyczne i zaczął organizować spotkania chłopca z profesorami matematyki mieszkającymi w miastach, które odwiedzali. Po jakimś czasie jeden z naukowców zasugerował 16 letniemu Ericowi, by poszedł do college'u, gdzie mógłby pogłębić swoją zaawansowaną już znajomość matematyki, a Eric postąpił zgodnie z sugestią. Jakiś czas później do Erica zgłosili się naukowcy z NASA. Zmagali się z problemem konieczności umieszczenia większej liczby paneli słonecznych na ograniczonej przestrzeni krążących wokół ziemi satelitów i sądzili, że Eric ze swoją znajomością technik origami może rozwiązać ich problem, co Ericowi rzeczywiście się udało. Dziś Eric jest najmłodszym profesorem w MIT, jednej z najbardziej prestiżowych uczelni technicznych na świecie. Pamiętajcie, że jego ojciec był żonglerem, nie matematykiem.
Wątki wybrane z zapisu spotkania z Patem Farengą, współautorem książki Teach Your Own (Ucz swoich), wieloletnim współpracownikiem Johna Holta, jednego z pierwszych promotorów edukacji domowej w Stanach Zjednoczonych. Spotkanie z formie internetowej videokonferencji miało miejsce 24 maja 2008 roku na V Zjeździe Edukatorów Domowych w Zielonej Górze.

 "Matki, na barkach których spoczywa zazwyczaj odpowiedzialność za edukację dziecka, potrzebują do tego odpowiednich warunków i sprzyjającej atmosfery w domu. Jeśli mam być łagodna i cierpliwa, jeśli mam mieć dobre pomysły, to sama muszę mieć pewien czas na to, by się do takiej twórczości, takiego zaangażowania w edukację mojego dziecka przygotować. Potrzebny jest chociaż raz w miesiącu taki czas, gdy matka może zostać sama ze sobą, gdy nikt nic od niej nie chce. Dzięki temu może zyskać perspektywę i nowe pomysły. Czas na czytanie książek i ładowanie akumulatorów - co w edukacji domowej jest bardzo ważne."

Joanna Dzieciątko o roli matek w edukacji domowej.

 Polecamy uwadze teksty zalinkowane pod cytatami. Kopiowanie ich nie miałoby większego sensu, za to ich lektura napawa dużym optymizmem. Ukazują one obraz rodzica w ED nie jako zaspokajającego własne ambicje, dziwnego nauczyciela, ale jako osobę zrównoważoną, świadomą własnych wad i niepowodzeń, pozytywną i entuzjastyczną. Pragnę również dodać, że kilku z kilkunastu blogerów związanych z edukacją domową (w Polsce i polskojęzyczną za granicą) wstępnie wyraziło chęć odpowiedzi na pytania nurtujące założycielki tego bloga. Może już niedługo będę w stanie przedstawić Wam przykłady dużo bliższe, bo z naszego podwórka. 

 

piątek, 20 kwietnia 2012

[Kontrowersje] USA jako przykład realizacji metody. Rodzic jak nauczyciel.



Dzisiejszy, dość długi post poświęcimy zmaganiom z kontrowersjami wokół homeschoolingu. Mamy nadzieję, że dzięki temu temat zacznie być dla czytelników bardziej interesujący. Zaczniemy od tematyki ogólnej. Czy to w ogóle działa? Kto na to pozwala i dlaczego?

Homeschooling jest legalny między innymi w całych Stanach Zjednoczonych, Anglii, Australii, Portugalii, Chile czy Tajwanie. Kraje te nie wprowadziły restrykcyjnych praw dotyczących tego zagadnienia, w innych przypadkach edukacja ta również jest legalna, ale ściślej regulowana przez państwo. Dzieci uczone są we własnym domu przez swoich rodziców, ale równie często organizowane są grupy skupiające rodziny wykorzystujące omawianą metodę w pracy ze swoimi dziećmi. Nauka u takich grup czasami składa się zarówno z zajęć w domu czy w domach rówieśników, ale też z pojedynczych lekcji w zaprzyjaźnionej szkole publicznej. Stała dyskusja toczy się wokół pytania, czy "zwykły" rodzic może być nauczycielem dla swojego dziecka.

Przykład USA.
Przez lata dominował stereotyp, że rodziny nauczające w domu są głęboko religijne, często niemal ocierają się o religijny fanatyzm, a ich działania mają na celu odcięcie dzieci od laickiego świata wpływającego na ich przyszłe poglądy i zachowania. Przykład Stanów Zjednoczonych pokazuje, że kontrolowanie tego typu dążeń dla dobra dzieci może być przeprowadzane sprawnie, o ile zostaną zastosowane odpowiednie regulacje prawne. W zależności od stanu wymagania dotyczące takich rodziców są różne: certyfikaty, obowiązkowe zgłaszanie szkołom faktu nauczania w domu, czy wymaganie konkretnego programu nauki. Stan Illinois jest rajem dla szkół domowych, trzeba spełnić tylko dwa wymagania: uczyć po angielsku i mniej więcej tego, co jest w szkolnych programach. Każdy etap nauki można przeprowadzić w domu, by następnie wysłać dziecko do szkoły publicznej. Nie ma egzaminów wstępnych do liceów, często do przyjęcia wystarczają oceny wystawione przez rodziców. Szokujący dla sceptyków może być fakt, że w tym kraju teoretycznie możliwe jest nauczanie dziecka w domu aż do poziomu uniwersyteckiego. Mimo podziału USA na stany i zróżnicowanie prawa między nimi pozostaje faktem, że uczniowie szkół domowych mają dobry dostęp do edukacji wyższej bez potrzeby wcześniejszego uczęszczania do szkół publicznych. Po raz kolejny warto przywołać przykład Illinois, gdzie nie ma dodatkowych wymagań dla wychowanków szkół domowych. Niektóre uczelnie wymagają zdania dodatkowych egzaminów wstępnych, jednak statystyki pokazują, że ta praktyka nie odstrasza od homeschoolingu. Podsumowując zakłada się, że nieodzowna odpowiedzialność rodzica za dzieci jest odpowiednią wewnętrzną regulacją cyklu nauczania na każdym etapie, aż do uniwersyteckiego.

Niedoskonałości nauczyciela domowego.
Badania amerykańskie opublikowane przez Home Schooling Legal Defence Association czy Christian Home Educators Coalition dowodzą, że rodzic będący jednocześnie zawodowym nauczycielem wcale nie jest gwarantem postępów u dzieci. Podobnie ma się przecież do nich słaby nauczyciel w szkole tradycyjnej. Nie chodzi oczywiście o to, by uwłaczać zawodowcom decydującym się na samodzielne uczenie swoich dzieci, ale o wyjaśnienie, że certyfikaty czy dyplomy często mają niewiele wspólnego z odpowiednim sposobem przekazywania wiedzy.
Czy należy obawiać się zawyżania ocen przez rodziców, pobłażania dzieciom, pomijania niewygodnych fragmentów wiedzy? Ponownie wracamy do zagadnienia odpowiedzialności: rodzic rozumiejący swoją ogólną rolę w życiu własnego dziecka ma świadomość, jak wielki wpływ wywiera na jego przyszłe życie. Wyżej opisane regulacje prawne i wymagania odgórne regulują rzetelność nauczania. Na edukację domową decydują się zazwyczaj rodzice silnie zdeterminowani do wspierania swoich dzieci, do wspomagania ich rozwoju i działania wyłącznie dla ich dobra, pewni swoich umiejętności i możliwości. Trudno wyobrazić sobie sytuację, gdy rodzic świadomie działa na niekorzyść dziecka poprzez taką właśnie metodę nauczania. Rodzice potrafią traktować ocenianie w sposób rozsądny, uczciwy i nie stosować szkodliwej protekcji. Homeschooling ma też podwójną wartość edukacyjną: nie jest tak, że za braki w wiedzy rodzic może z czystym sumieniem winić szkołę, czy odesłać dziecko do nauczyciela, gdy nie potrafi lub nie chce odpowiedzieć na trudne pytania dziecka. Rodzice mają oprócz praw także obowiązek, żeby przygotować je do dorosłego życia. Rodzic świadomy swojej niewiedzy czy niepewny, jak przedstawić jakiekolwiek zagadnienie ma obowiązek zwrócić się o pomoc do osób lepiej orientujących się w temacie. Jest to kolejny aspekt związany z ogólnym pojęciem odpowiedzialności, która musi charakteryzować każdego rodzica.

W kolejnej notce zajmiemy się problemem socjalizacji w szkole domowej oraz motywami kierującymi rodzicami zaangażowanymi w homeschooling. Już niedługo przedstawimy też tekst dotyczący przełożenia opisanych działań na realia polskie.

niedziela, 15 kwietnia 2012

[Kontrowersje] Polskie prawo a edukacja domowa.


W dzisiejszej notce zamieszczamy opis drogi, jaką rodzic musi pokonać, by w Polsce mógł uczyć swoje dziecko w domu.

„Na wniosek rodziców dziecka dyrektor szkoły publicznej, w której obwodzie dziecko mieszka, może zezwolić na spełnianie przez dziecko obowiązku szkolnego poza szkołą oraz określić jego warunki. Dziecko spełniające obowiązek szkolny w tej formie może otrzymać świadectwo ukończenia poszczególnych klas szkoły podstawowej lub ukończenia tej szkoły na podstawie egzaminów klasyfikacyjnych przeprowadzonych przez szkołę, której dyrektor zezwolił na taką formę spełniania obowiązku szkolnego”. [Ustawa o systemie oświaty z września 1991 r., Artykuł 16 punkt 8]

Jak przeprowadzić w praktyce proces przenoszenia dziecka spod skrzydeł szkoły publicznej do domu?

  1. Uzyskanie pisemnej, pozytywnej opinii z poradni psychologiczno- pedagogicznej, potwierdzającej zdolności intelektualne dziecka. Rejonowa poradnia tego typu przeprowadza badania (głównie na dziecku, chociaż prawo nie precyzuje, do jakiego stopnia badaniu powinien podlegać również rodzic) poprzez obserwację rozmowy, zabaw i testów wykonywanych przez psychologa.
  2. Do opinii z poradni należy dołączyć oświadczenie rodzica o zapewnieniu dziecku warunków umożliwiających realizację podstawy programowej i zobowiązania do przystępowania przez dziecko do rocznych lub semestralnych egzaminów klasyfikacyjnych.
  3. Złożenie u dyrekcji danej szkoły opinii oraz ww. oświadczeń wraz z wnioskiem do dyrektora szkoły o zezwolenie na spełnianie obowiązku szkolnego poza szkołą. Dokumenty należy złożyć najpóźniej do 31 maja.
Wskazówki dla rodziców:   
  • Decyzja wydawana jest w formie pisemnej w ciągu miesiąca.
  • Bardzo często dyrektor przeprowadza wcześniej rozmowę z rodzicami. Ważne, by argumentować w niej podkreślając wyłącznie kwestie związane z dobrem dziecka i pozytywne aspekty nauczania domowego. Warto również przedstawić szczegółowy plan nauki.
  • W przypadku decyzji odmownej przy spełnieniu wymagań formalnych, należy ją zaskarżyć, albowiem ustawa nie wymienia przyczyn zezwalających na odmowę.
  • Rodzice nie muszą spełniać żadnych wymogów dotyczących poziomu i kierunku ich wykształcenia, warunków materialnych, lokalowych czy sprzętowych. Plan edukacyjny dziecka należy ustalić z dyrektorem placówki publicznej, by uniknąć problemów z jego realizacją, które mogą wynikać z aktywności obu stron; zarówno szkoły, jak i rodziców.
  • Nauczanie domowe możemy rozpocząć w dowolnej klasie i momencie roku szkolnego. Może być nim objęty każdy uczeń, począwszy od klasy "0" poprzez szkołę podstawową, gimnazjum aż do szkoły ponadgimnazjalnej. Zawsze możliwy jest też powrót do tradycyjnej edukacji w szkole.
  • Rodziny decydujące się na ED często spotykają z niechęcią i nieufnością dyrekcji szkoły i grona pedagogicznego. Znane są sytuacje, kiedy dziecko uczone w domu poddawane jest bardzo rozbudowanym i szczegółowym egzaminom, mającym wykazać wyższość tradycyjnego systemu szkolnictwa. W przeważającej większości jednak efekty pracy domowej pozwalają na zaliczenie testów z dobrymi wynikami. Jeśli nie, rodzic może dostać upomnienie, by wysłał dziecko do szkoły publicznej.
Przygotowano na podstawie tekstu Magdaleny Wolnik - Szynkielewskiej.


niedziela, 25 marca 2012

[Kontrowersje] Słowo o socjalizacji.

Podstawowy zarzut wobec szkół domowych to właśnie twierdzenie, że dzieci uczone w ten sposób będą aspołeczne. Jeśli już założymy, że dla pełnej socjalizacji potrzebna jest obecność grup takich jak klasa, dzieci ze szkół domowych często uczą się w grupach, wcale nie są pozbawione kontaktów z rówieśnikami. Uczęszczają też na różnego typu zajęcia sportowe czy artystycznie gdzie spotykają inne dzieci. Przede wszystkim jednak dzieci uczą się jak się zachowywać od starszych, najczęściej od własnej rodziny. Wielu przeciwników szkoły domowej nie zdaje sobie sprawy, jak naprawdę wygląda zachowanie rówieśników, z którymi ich dziecko spotka się w szkole publicznej. Mimo to nie twierdzimy, że dzieci uczące się w niej przejmują w całości ten wzorzec od starszych uczniów. Po co jednak dopuszczać wpływ uznawany za szkodliwy czy niepotrzebny? Nauczanie w domu pozwala na nienachalną, często niezauważalną przez dziecko kontrolę tego, w jakim środowisku się ono obraca i jakie wzorce przejmuje z otoczenia, co w przypadku szkoły publicznej może być zdecydowanie trudniejsze. Często to właśnie w szkole publicznej dziecko odnajduje powody do izolowania się, ponieważ nie radzi sobie z presją rówieśników lub jest przytłoczone "masową produkcją" uczniów. Proces socjalizacji dziecka czy nabywania przez niego zasad moralnych zależy głównie od najbliższych. Posyłając dziecko do szkoły publicznej rodzic w dużym stopniu pozostawia dalszy rozwój dziecka przypadkowi, nie ma wpływu na czynniki kształtujące je lub nie zdaje sobie sprawy z ich istnienia. Podsumowując: przeciwnicy edukacji domowej formułując zarzut zagrożenia socjalizacji najwyraźniej nie zdają sobie sprawy, co leży u jej podstaw. Czy socjalizacja może omijać człowieka żyjącego wśród innych ludzi? Czy można przeoczyć obowiązek wprowadzenia swojego dziecka w życie społeczne?


Łączna liczba wyświetleń